Reflektory ksenonowe… ja już wiem :) a wy?

Słyszeliście o czymś takim jak reflektory ksenonowe? Jeżeli o mnie chodzi to zdecydowanie nie! Nie mam pojęcia co to jest. Jak wskazuje sama nazwa zapewne są to jakieś światła 😉 ale co dalej nie wiem. W związku z tym, że zainteresowała mnie ta nazwa, a z natury jestem ciekawska to sprawdziłam i już wiem ;)! Chętnie podzielę się moją wiedzą z osobami, które podobnie jak ja, nie miały pojęcia o co chodzi. Otóż reflektory ksenonowe to nic innego jak światła używane w samochodach, które pełnią rolę świateł mijania bądź też świateł drogowych i mijania. Jeżeli mielibyśmy zagłębiać się w szczegóły to reflektory ksenonowe są pewnego rodzaju odmianą lamp metalohalogenowej. Lampy metalohalogenowe znacznie szybciej osiągają odpowiedni i pożądany stopień strumienia świetlnego czyli inaczej mówiąc dzięki zastosowaniu takich lamp światła szybciej świecą tak jasno jak się da ;)? Chyba zrozumieliście o co chodzi? Dodatkowo taki system oświetlenia w samochodach pozwala na lepsze oświetlenie drogi. Ich barwa jest zazwyczaj biało niebieska w zimnym odcieniu. Myślę, że wytłumaczyłam to dobrze ;). Jak zapytałam męża czy wie co to takiego reflektory ksenonowe odpowiedział, że naturalnie, że wie. Więc zapytałam co to takiego, a on mi na to abym to ja „mądrala” powiedziała mu co to takiego. Takie światła mamy u nas w samochodzie więc szybciutko mu wyjaśniłam o co takiego chodzi. Chyba był zdziwiony, że dokładnie wiem co to są reflektory ksenonowe ale jednocześnie był dumny ze mnie, że coraz więcej wiem na temat samochodów. Baby steps… baby steps ;).

Żródło ikony wpisu: pl.wikipedia.org

Samochód idealny… mój Ford Focusik ST :)

Jak już pisałam wcześniej na blogu, Ford Focus ST to moja wymarzona bryka :). Z początku mój mąż podchodził do tego pomysłu sceptycznie (jestem świeżo upieczonym kierowcą) ale kiedy odwiedziliśmy salon Forda sam zakochał się w tym samochodzie! Niestety (jak na początku) dalej twierdzi, że nie jest to idealny pojazd dla nowego kierowcy ale jestem nieugięta i ostro walczę! W związku z tym, że na pewno nie tylko mi tak bardzo podoba się Ford ST postanowiłam podać dokładniejszą specyfikację tego samochodu. Nie jestem znawcą samochodów więc to co zaraz tutaj napiszę nie będzie dla mnie jasne ale zapewne większość z was ma o tym większe pojęcie i chętnie dowie się czegoś więcej. Ford Focus ST ma rewelacyjny dwulitrowy silnik Ecoboost, którego moc ma aż 250 koni mechanicznych.

ford focus st cena
Źródło: article.wn.com

Dzięki zastosowaniu tego silnika, Ford Focus ST zużywa znacznie mniej paliwa. Wcześniej także wspomniałam również o tym, że udało się ograniczyć poziom emisji CO2 aż o 20% co jest bardzo dobrym wynikiem! Jest on dostępny w wersji kombi i w wersji pięcio-drzwiowej czyli tej, która tak bardzo mi się podoba. Nowy Ford Focus ST został także wyposażony w specjalny układ kierowniczy, który nosi nazwę Sport Steering System. Dodatkowo samochód ten jest wyposażony w świetne sportowe zawieszenie, które nieco różni się od innych. Jeżeli chodzi o zużycie paliwa to w mieście wynosi ono 9,9 natomiast poza miastem to 5,6 czyli średnie zużycie paliwa na 100 kilometrów to 7,2. Samochód do 100 kilometrów przyspiesza w 6,5 sek. czyli to bardzo dobry wynik. Jego maksymalna prędkość wynosi 248 km/h! Można poszaleć nie :)? Jedynym minusem (wg mnie) jest cena. Cena Ford Focus ST to w granicach 110 tysięcy złotych. Nie jest to mało ale w końcu za jakość się płaci! To chyba tyle z ważniejszych informacji na temat tego auta :). Zdecydowaną większość rozumiem haha 😉 ale to także dzięki szczegółowym informacjom ze strony Forda, którą się posiłkowałam. Chętnych i głodnych szczegółów odsyłam właśnie tam: http://www.ford.pl/Samochody_osobowe/FocusST/.

Źródło ikony wpisu: newscars.com

 

Z wizytą w salonie Forda :) !!!

Dzisiaj spędziłam cudowne popołudnie :)! Namówiłam męża abyśmy wybrali się do najbliższego salonu Forda i obejrzeli samochody. Z nadzieją, że się zgodzi zadzwoniłam wcześniej do kilku salonów aby upewnić się, że mają na miejscu mojego pięknego, czerwonego Forda Focusa ST o którym tyle ostatnio piszę. Niestety nie mieli w kolorze czerwonym ale za to w pomarańczowym. Mąż nie mając o tym zielonego pojęcia chętnie zgodził się na wycieczkę. Jakbym mu powiedziała, że chcę pojechać i zobaczyć Forda ST to pewnie tylko by prychnął i nigdzie byśmy nie pojechali, a tak zapewne pomyślał, że chcę sobie popatrzeć na różne modele ;). Zresztą sam jest fanem Forda więc na szczęście długo nie musiałam go namawiać. Jedynie o co mnie poprosił to abym przypadkiem nie wpadła na pomysł szybkiego zakupu. Wybraliśmy się zaraz po pracy i w salonie byliśmy chwilkę po piętnastej. Moją uwagę natychmiast przykuł Focusik ST ale nie tylko! Spodobało mi się jeszcze kilka modeli i ku uciesze mojego męża znacznie tańsze od modelu ST. Jednak aby było śmieszniej to właśnie mojemu mężowi spodobał się Focus ST. Stał i patrzył na niego jakby był zahipnotyzowany. W rozmowie z dealerem powiedział, że dziwi się opiniom, że linia nowego ST jest niby zbyt azjatycka bo według niego robi niesamowite wrażenie. Tak bardzo spodobał mu się samochód, że postanowił wykorzystać okazję i przejechać się autem. Postanowiłam go nie wkurzać i nie wybijać z zachwytu nad samochodem i grzecznie usiadłam na miejscu pasażera. Nie ukrywam, że też miałam ogromną ochotę przejechać się tym cudem. Wiedziałam jednak, że jak on się zachwyci autem to droga do jego nabycia nie będzie już taka trudna ;). Po powrocie do domu mąż stwierdził, że może jednak warto się zastanowić nad zakupem nowego samochodu!!! On oddałby mi stary, a sobie sprawiłby nowy. Rozumiecie?! Ja miałabym jeździć jego starym gruchotem, kombi, a on pięknym sportowym ST?! No i kolejna kłótnia gotowa. Tym razem nie odpuszczę i chociaż nie wiem jak to zrobię to wywalczę dla siebie mojego wymarzonego ST!

Kobieco o ślicznym Fordzie Focusie ST!

Jak pisałam ostatnio, stoczyłam batalię z mężem o zakup nowego samochodu Forda Focusa ST. Mąż stwierdził, że na początek nie jest to auto dla mnie i że wybrałam je jedynie ze względu na wygląd. Jest to absolutnie nie prawda (przynajmniej w połowie) bo samochód oczywiście, że mi się podoba (kto chciałby jeździć autem, które mu się w ogóle nie podoba) ale wybrałam je też z innych względów. Przede wszystkim jest to małe auto, które nadawałoby się idealnie na jazdę po mieście. Mam zdalną pracę w związku z czym mogę pracować gdzie chcę dlatego wizja pracy w ulubionej kawiarni na końcu miasta jest idealna! Obecnie musiałabym brać taksówkę, a tak wsiadam w autko i jestem w przeciągu dziesięciu minut. Jako początkujący kierowca mam problem z parkowaniem więc mały samochód pomógłby mi się zmieścić na wąskich uliczkach i małych parkingach :). Jeżeli chodzi o silnik to muszę przyznać, że za bardzo się na tym nie znam ale wertując internet i fora motoryzacyjne wszyscy zgodnie twierdzą, że ten samochód ma świetny i elastyczny silnik! Jego moc to aż 250 KM. Uważam, że ten argument powinien trafić do męża bo przecież chętnie pożyczę mu moje autko jak tylko będzie chciał poszaleć ;). Z kolei bardzo ważne dla mnie jest to, że silnik Forda Focusa ST pozwolił na redukcję emisji CO2 aż o 20% w porównaniu do starszych modeli. Uważam to za świetny wynik i warto o tym wspomnieć. W informacjach jakie znalazłam, ludzie zachwycają się także niezwykłą dynamiką jazdy oraz specjalnym układem kierowniczym Ford Sport Steering System. Te cechy pozwalają na lekkie, przyjemne prowadzenie auta, a dla początkującego to chyba coś istotnego? Nie wiem czy te cechy wystarczą aby przekonać męża do zakupu tego cacka ale może się uda. Jest jeszcze wiele innych ważnych elementów technologicznych, które przemawiają za zakupem tego samochodu ale spokojnie ;), z czasem wszystkiego się dowiem, a póki co trzymajcie kciuki!

Dlaczego chciałam zrobić prawo jazdy…

Nie miałam jeszcze okazji spokojnie porozmawiać z mężem o moim wymarzonym Fordzie Focusie ST dlatego postanowiłam dzisiaj opowiedzieć wam jak to było z moim prawkiem. W zasadzie to mało kto o tym wie (mój tato, mama i obecnie mój mąż) ale na prawo jazdy zapisałam się w wieku… 18 lat! Pisałam ostatnio, że dopiero niedawno zrobiłam prawko i że zdałam za drugim razem, co oczywiście jest prawdą ale nie powiedziałam wam, że moje pierwsze podejście do tematu czterech kółek było wiele lat temu. Pamiętam jak mój starszy brat zapisał się na prawo jazdy w wieku 17 lat. Strasznie męczył rodziców aby wyrazili zgodę. Nie rozumiałam o co tyle hałasu ale jak w wieku 18 lat dostał prawko i zaczął się tym chwalić przed dziewczynami natychmiast pojęłam dlaczego tak zależało mu na czasie ;). W szkole średniej dołączył do naszej klasy chłopak, w którym zabujałam się po uszy. Był wysoki, dobrze zbudowany i miał cudowne czarne oczy. Wiele razy próbowałam go zagadać ale niestety bez rezultatu. Trochę mnie to dziwiło bo do tej pory miałam duże powodzenie u płci przeciwnej więc jego obojętność na moje wdzięki była zdumiewająca. Już miałam zrezygnować z walki o jego zainteresowanie jak usłyszałam jego rozmowę z kolegami na holu. Opowiadał o jakiejś dziewczynie (w zasadzie to się nią zachwycał), którą zobaczył jak kręciła „bączki” na parkingu. Stwierdził, że nie ma nic piękniejszego jak śliczna i pewna siebie dziewczyna za kółkiem! To mi wystarczyło. Postanowiłam zrobić prawo jazdy tak szybko jak to było możliwe. Mój tato bardzo się zdziwił ale stwierdził, że skoro tak mi zależy to dlaczego nie. Przebrnęłam równe 18 godzin i powiedziałam sobie dość. Nawet instruktor stwierdził, że chyba powinnam się wstrzymać z robieniem prawo jazdy bo ewidentnie tego nie czuję. No i tak zrobiłam. Prowadzenie samochodu w połączeniu ze skupieniem się na drodze i pieszych było dla mnie zbyt trudne. Ze smutkiem stwierdziłam, że nie oczaruję Karola moimi powalającymi zdolnościami kierowcy rajdowego… . Prawdopodobnie nawet jakby udało mi się zrobić prawko to byłabym tragicznym i niedojrzałym kierowcą dlatego jak to się mówi „dobrze wyszło, że nie wyszło” ;).

Walka o pięknego Forda ST!

Witajcie :)!

Mój pierwszy wpis mam już za sobą więc teraz już z górki ;)! Ostatnio opowiedziałam wam trochę o sobie i wspomniałam również o samochodach, które najbardziej mi się podobają czyli o… fordzikach :). Nie jestem znawczynią samochodów i podoba mi się także kilka modeli BMW czy Mercedsa ale są to samochody poza moim budżetem dlatego skupię się tych na moją kieszeń. Zdecydowanie najbardziej podoba mi się mały, dynamiczny i czerwony Ford ST. Tak wiem, kolor niby nie ma aż takiego znaczenia ale ja już zakomunikowałam mężowi, że jak Ford to tylko ST i tylko czerwony! Wiecie co zrobił mój mąż?! Popukał się w czoło i skrzywił usta w grymasie. Stwierdził, że nie jest to dobry samochód dla mnie, a do tego jest drogi więc na pierwsze auto to totalnie nie „to”! No i tak zaczęła się gigantyczna kłótnia, którą bankowo słyszeli nasi sąsiedzi. Szybko dodałam, że nie musi to być nowy ford prosto z salonu! Do tego moim głównym argumentem jest fakt, że mąż obiecał mi samochód jak tylko zrobię prawo jazdy. Bardzo długo broniłam się przed prawkiem, ponieważ tłumaczyłam wszystkim na około, że po prostu nie czuję się dobrze za kółkiem i nie chcę zrobić sobie lub komuś krzywdy. Moje tłumaczenia wszyscy wzięli za infantylne i dalej naciskali abym zrobiła prawo jazdy. Jednogłośnie stwierdzili (nawet mój tato), że przeważająca część początkujących kierowców tak ma i z czasem to minie, a ja poczuję się za kółkiem jak ryba w wodzie. Jednak mnie to nadal nie przekonywało. Decydującym argumentem była decyzja o zakupie samochodu. Jak tylko zrobię prawko wybierzemy dla mnie samochód. No i widać teraz to się już nie liczy bo ja wybrałam, a mąż marudzi! Postanowiłam przygotować się do następnej walki i poczytałam o moim wymarzonym, czerwonym Fordzie ST. Tym sposobem mój mąż nie będzie mógł mi powiedzieć, że wybrałam ten wóz tylko ze względu na wygląd i może uda mi się go przekonać ;).

Mój pierwszy wpis :) !

 

Cześć wszystkim!!!

Długo się zastanawiałam czy warto i czy będę miała wystarczająco dużo czasu na stworzenie i prowadzenie bloga. Obecnie chyba wszyscy zakładają blogi i traktują to jako dobrą zabawę więc w końcu także zdecydowałam się i ja. Tematem mojego bloga (jak zresztą wskazuje nazwa) będą… samochody! Dlaczego samochody? Od kiedy pamiętam samochody nie były moim obiektem zainteresowań. Tak, nie pomyliłam się ;). Feministki pewnie miałaby mi za złe, że używam takich stwierdzeń ale jestem typową kobiecą kobietą. Oznacza to, że uwielbiam gotować, chodzić godzinami po sklepach, przymierzać sukienki, malować się, czytać wzruszające romansidła i godzinami zachwycać się nad małymi kotkami. W moim świecie nigdy nie było miejsca na samochody. Samochód to pojazd, którym jeździ mój tato, brat i obecnie mój mąż. Ja jestem osobą, która od zawsze zajmowała miejsce pasażera i od zawsze była z tego bardzo zadowolona. Z czego to wynika? Ciężko mi to stwierdzić ale prawdopodobnie wyniosłam to z domu. Moja mama nie ma prawo jazdy i chyba nigdy nie chciała mieć. Mój tato jest osobą, która (jak to sam mówi) wozi nasze cztery litery. Jest osobą konkretną, silną i decyzyjną. Zawsze w sytuacjach kryzysu to on podejmował decyzję co należy zrobić. Mama oczywiście brała udział w dyskusji ale to do taty należało ostatnie słowo. To taki typowy patriarchat. Wszelkie naprawy w domu to także było dzieło taty. My z mamą zajęłyśmy się prowadzeniem domu. Przyznam, że nigdy mi to nie przeszkadzało. Od dziecka czułam w sobie silny instynkt kobiecej kobiety i nie czułam potrzeby zgłębiania tajników np. motoryzacji. To się jednak w końcu zmieniło. Mój mąż zaczął mnie intensywnie namawiać na zrobienie prawka. Broniłam się bardzo długo ale gdzieś tam w środku zaczęłam się zastanawiać czy aby nie ma racji. W dzisiejszych czasach prawo jazdy mają wszyscy. Posiadanie prawka to równoznaczne z byciem niezależnym, mobilnym czy dynamicznym. Ja też chciałam taka być. Jak to dzisiaj mówię – dorosłam do jeżdżenia samochodem. No właśnie, prawko zrobiłam (zdałam za drugim razem) ale co dalej? Nauka przepisów i zasad panujących na drodze nie była trudna ale za to sama specyfika pojazdu i ogarnięcie tego co jest w środku (tzn. pod maską) i na jakiej zasadzie to działa? Niestety dla mnie bardzo skomplikowane, zbyt skomplikowane. No i tak powstała myśl o stworzeniu bloga o samochodach z punktu widzenia kobiety, która NIC nie wie o autach. Postaram się przełożyć wszelkie informacje, które zdobędę na tzw. prostszy język. Prawdopodobnie będzie trochę chaotycznie ale wydaje mi się, że „swój zrozumie swego”. Wnikliwi na pewno się zastanawiają dlaczego w nazwie mojego bloga jest ford? Ano dlatego, że najbardziej podobają mi się samochody tej marki i mam nadzieję, że kiedyś sobie taki jeden sprezentuję ale o tym w następnym poście.

 

Świąteczny i magiczny czas…

Moi kochani! Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia. Aby te świąteczne dni były dla Was chwilą refleksji, odpoczynku i radości, które będziecie dzielić z najbliższymi przy Wigilijnym stole. Niech pierwsza gwiazdka wywoła na Waszych twarzach uśmiech i niech stanie się początkiem tego co najpiękniejsze w ten cudowny czas. Życzę Wam ciepłych, rodzinnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia :)!

Źródło ikony wpisu: hotshots.pl