Mój EcoBoost

Niby zwykły silnik, czyli coś na kształt agregata, który generuje moc potrzebną do napędzenia pojazdu. Jednak według mnie EcoBoost Fordowy nie jest taki zwykły. Dlaczego? O tym dowiecie się w dalszej części mojego tekstu.

Piszę o nim bo mam go pod maską. Nie, nie pod swoją maską 😉 Chodzi o maskę mojej kobiecej Fiesty. Uwielbiam ten samochód? Nie mówiłam, że mam Fiestę? No to już wiecie. Biała, bialutka Feścinka. W mym „jeździdełku” siedzi sobie EcoBoost. Na początku nie wiele o nim wiedziałam. Jednak z czasem dowiedziałam się dużo więcej. Na przykład to, że mało pali. Pali tyle ile palą 10-30% większe silniki. U mnie jest 1.0 czyli litrowy silni trzycylindrowy. Paliwo zużywa się w tempie 3,4 litrów na 100 kilometrów. To znakomity wynik. Przeciętnie, podobne silniki w podobno gabarytowo i wagowo autach palą w okolicach 5-8 litrów. Znajoma ma Fiata Punto Evo i ten to pali! Potrafi w cyklu mieszanym pochłonąć 7 litrów paliwa! Do tego bierze olej… ale to już inny temat.

Co jeszcze ma takiego EcoBoost czego nie mają inni? No na pewno turbosprężarkę. To dodatkowa moc pod pedałem gazu. Brak turbo-dziury bo nie ma za bardzo miejsca w tym małym silniku. Turbosprężarka działa już od niewielkich obrotów. Lubię to uczucie^^ Jest zaskakująco cichy! Mówię o dźwięku jaki wydobywa się z pod maski i spod… deski rozdzielczej. Bo to istotne co słychać w środku. Znajomi przestrzegali, że mały silnik i do tego podkręcony to będzie na pewno głośno. Nie prawda. Jest cicho i przyjemnie, nawet przy tych 120-150 na autostradzie. Polecam wam EcoBoosta! Tymczasem – do następne wpisu.

Źródło obrazka: commons.wikimedia.org

Leave a comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.