Na przejściu cz. 2

Zapraszam wszystkich na drugą część wpisu. Post będzie nieco zabarwiony emocjami dlatego z góry proszę o wybaczenie wszystkich, którzy jeżdżą rozważnie i są empatyczni :)!

Na czym skończyłam? Aha, starsza kobieta machnęła mi dłonią, uśmiechnęła się i zdecydowała się przejść przez ulicę. Czekałam cierpliwie aż babcia przejdzie i nagle w przeciągu jednej sekundy skoczyło mi ciśnienie z nerwów. Starsza kobieta omal się nie przewróciła na ostry i długi dźwięk klaksonu zbliżającego się samochodu. Jako, że było rano, piękna pogoda, przejrzysto, ulice puste więc zbliżający się samochód widział starszą osobę z daleka. Babcia musiała się mocno zdenerwować, a z pewnością się przestraszyła. Przyspieszyła ile mogła i zdenerwowana przeszła przez ulicę. Zapomniałam dodać, że kiedy zdecydowała się przejść przez ulicę, nie ruszyła sama. Wraz z nią było co najmniej pięć osób. Jak już wcześniej wspominałam nie ma tam przejścia (jest jakieś 100 metrów dalej). Oczywiście wszystkie osoby zdążyły przejść zanim babcia pokonała 2 metry. Nadjeżdżający kierowca z pewnością widział z daleka pozostałych pieszych.

W momencie, kiedy zobaczyłam jak starsza kobieta podskoczyła na dźwięk klaksonu, wrzuciłam ręczny i wybiegłam na ulicę. Zła wywrzeszczałam do młodego kierowcy z dziewczyną, że przecież widzi, że to starsza osoba i nie musi jej dodatkowo stresować. Chwyciłam babcię pod rękę i przeprowadziłam na drugą stronę.

Kochani kierowcy, rozumiem, że możecie się zdenerwować. Nie ma przejścia i piesi pchają się na ulicę jednak pamiętajcie, że starsze osoby mają trudniej i wywieranie na nich presji nic nie pomoże, a wręcz pogorszy sytuację. Bądźmy cierpliwi, uśmiechnięci i życzliwi. W końcu jeżeli będziemy mieli szczęście to może i my dożyjemy sędziwego wieku.

Źródło zdjęć: google.com

Leave a comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.