Ulubione samochody ;)

Osoby, które odwiedzają mojego bloga i czytają to co tutaj naskrobię wiedzą, że moimi ulubionymi samochodami są samochody Forda. Ciężko to wyjaśnić bo nie ma jakiejś konkretnej przyczyny dlatego akurat te samochody zawładnęły moim sercem ale tak właśnie zostało i dlatego piszę tu i będę pisała właśnie o Fordach. Oczywiście są inne marki samochodowe, które także bardzo mi się podobają ale są to bardzo, bardzo, bardzo drogie samochody więc wolę o nich zbyt dużo nie myśleć ;). To jest trochę tak jak z ciuchami, torebkami czy obuwiem. Są pewne strony internetowe czy ekskluzywne sklepy, które odwiedzam tylko i wyłącznie jak mam większą (znacznie większą) gotówkę na karcie ale po prostu mam wypchany portfel banknotami o nominale co najmniej 100 złotych ;). Dzięki temu unikam przykrych i smutnych sytuacji, że chciałabym coś mieć na co mnie po prostu w chwili obecnej nie stać. Tak też było kiedyś jak odwiedziłam jeden ze swoich ulubionych sklepów Max Marę. Akurat poszukiwałam płaszczyka na jesień i znalazłam tam takie cudeńko, że myślałam, że się rozpłynę jak go zobaczyłam! Oczywiście był mój rozmiar więc szczęśliwa poleciałam do przymierzalni. Płaszczyk leżał jak ulał i wyglądałam w nim bajecznie więc postanowiłam, że natychmiast go biorę. Niestety cena jaką podała mi pani ekspedientka była tak kosmiczna, że byłam zmuszona oddać płaszczyk i grzecznie opuścić sklep. Zdawałam sobie sprawę, że ceny w Max Marze nie są najniższe ale ten płaszcz był wyjątkowo drogi. No i jak nie trudno sobie wyobrazić, później już żaden płaszcz mi się nie spodobał więc niezadowolona i rozżalona wróciłam do domu. Analogicznie jest właśnie z samochodami ;). Samochody Forda są ekskluzywne i piękne, a do tego mnie na nie stać więc dlatego także jest to moja ulubiona marka :).

Źródło ikony wpisu: business-car.cz

Mój pierwszy wpis :) !

 

Cześć wszystkim!!!

Długo się zastanawiałam czy warto i czy będę miała wystarczająco dużo czasu na stworzenie i prowadzenie bloga. Obecnie chyba wszyscy zakładają blogi i traktują to jako dobrą zabawę więc w końcu także zdecydowałam się i ja. Tematem mojego bloga (jak zresztą wskazuje nazwa) będą… samochody! Dlaczego samochody? Od kiedy pamiętam samochody nie były moim obiektem zainteresowań. Tak, nie pomyliłam się ;). Feministki pewnie miałaby mi za złe, że używam takich stwierdzeń ale jestem typową kobiecą kobietą. Oznacza to, że uwielbiam gotować, chodzić godzinami po sklepach, przymierzać sukienki, malować się, czytać wzruszające romansidła i godzinami zachwycać się nad małymi kotkami. W moim świecie nigdy nie było miejsca na samochody. Samochód to pojazd, którym jeździ mój tato, brat i obecnie mój mąż. Ja jestem osobą, która od zawsze zajmowała miejsce pasażera i od zawsze była z tego bardzo zadowolona. Z czego to wynika? Ciężko mi to stwierdzić ale prawdopodobnie wyniosłam to z domu. Moja mama nie ma prawo jazdy i chyba nigdy nie chciała mieć. Mój tato jest osobą, która (jak to sam mówi) wozi nasze cztery litery. Jest osobą konkretną, silną i decyzyjną. Zawsze w sytuacjach kryzysu to on podejmował decyzję co należy zrobić. Mama oczywiście brała udział w dyskusji ale to do taty należało ostatnie słowo. To taki typowy patriarchat. Wszelkie naprawy w domu to także było dzieło taty. My z mamą zajęłyśmy się prowadzeniem domu. Przyznam, że nigdy mi to nie przeszkadzało. Od dziecka czułam w sobie silny instynkt kobiecej kobiety i nie czułam potrzeby zgłębiania tajników np. motoryzacji. To się jednak w końcu zmieniło. Mój mąż zaczął mnie intensywnie namawiać na zrobienie prawka. Broniłam się bardzo długo ale gdzieś tam w środku zaczęłam się zastanawiać czy aby nie ma racji. W dzisiejszych czasach prawo jazdy mają wszyscy. Posiadanie prawka to równoznaczne z byciem niezależnym, mobilnym czy dynamicznym. Ja też chciałam taka być. Jak to dzisiaj mówię – dorosłam do jeżdżenia samochodem. No właśnie, prawko zrobiłam (zdałam za drugim razem) ale co dalej? Nauka przepisów i zasad panujących na drodze nie była trudna ale za to sama specyfika pojazdu i ogarnięcie tego co jest w środku (tzn. pod maską) i na jakiej zasadzie to działa? Niestety dla mnie bardzo skomplikowane, zbyt skomplikowane. No i tak powstała myśl o stworzeniu bloga o samochodach z punktu widzenia kobiety, która NIC nie wie o autach. Postaram się przełożyć wszelkie informacje, które zdobędę na tzw. prostszy język. Prawdopodobnie będzie trochę chaotycznie ale wydaje mi się, że „swój zrozumie swego”. Wnikliwi na pewno się zastanawiają dlaczego w nazwie mojego bloga jest ford? Ano dlatego, że najbardziej podobają mi się samochody tej marki i mam nadzieję, że kiedyś sobie taki jeden sprezentuję ale o tym w następnym poście.