Kobieco o ślicznym Fordzie Focusie ST!

Jak pisałam ostatnio, stoczyłam batalię z mężem o zakup nowego samochodu Forda Focusa ST. Mąż stwierdził, że na początek nie jest to auto dla mnie i że wybrałam je jedynie ze względu na wygląd. Jest to absolutnie nie prawda (przynajmniej w połowie) bo samochód oczywiście, że mi się podoba (kto chciałby jeździć autem, które mu się w ogóle nie podoba) ale wybrałam je też z innych względów. Przede wszystkim jest to małe auto, które nadawałoby się idealnie na jazdę po mieście. Mam zdalną pracę w związku z czym mogę pracować gdzie chcę dlatego wizja pracy w ulubionej kawiarni na końcu miasta jest idealna! Obecnie musiałabym brać taksówkę, a tak wsiadam w autko i jestem w przeciągu dziesięciu minut. Jako początkujący kierowca mam problem z parkowaniem więc mały samochód pomógłby mi się zmieścić na wąskich uliczkach i małych parkingach :). Jeżeli chodzi o silnik to muszę przyznać, że za bardzo się na tym nie znam ale wertując internet i fora motoryzacyjne wszyscy zgodnie twierdzą, że ten samochód ma świetny i elastyczny silnik! Jego moc to aż 250 KM. Uważam, że ten argument powinien trafić do męża bo przecież chętnie pożyczę mu moje autko jak tylko będzie chciał poszaleć ;). Z kolei bardzo ważne dla mnie jest to, że silnik Forda Focusa ST pozwolił na redukcję emisji CO2 aż o 20% w porównaniu do starszych modeli. Uważam to za świetny wynik i warto o tym wspomnieć. W informacjach jakie znalazłam, ludzie zachwycają się także niezwykłą dynamiką jazdy oraz specjalnym układem kierowniczym Ford Sport Steering System. Te cechy pozwalają na lekkie, przyjemne prowadzenie auta, a dla początkującego to chyba coś istotnego? Nie wiem czy te cechy wystarczą aby przekonać męża do zakupu tego cacka ale może się uda. Jest jeszcze wiele innych ważnych elementów technologicznych, które przemawiają za zakupem tego samochodu ale spokojnie ;), z czasem wszystkiego się dowiem, a póki co trzymajcie kciuki!

Walka o pięknego Forda ST!

Witajcie :)!

Mój pierwszy wpis mam już za sobą więc teraz już z górki ;)! Ostatnio opowiedziałam wam trochę o sobie i wspomniałam również o samochodach, które najbardziej mi się podobają czyli o… fordzikach :). Nie jestem znawczynią samochodów i podoba mi się także kilka modeli BMW czy Mercedsa ale są to samochody poza moim budżetem dlatego skupię się tych na moją kieszeń. Zdecydowanie najbardziej podoba mi się mały, dynamiczny i czerwony Ford ST. Tak wiem, kolor niby nie ma aż takiego znaczenia ale ja już zakomunikowałam mężowi, że jak Ford to tylko ST i tylko czerwony! Wiecie co zrobił mój mąż?! Popukał się w czoło i skrzywił usta w grymasie. Stwierdził, że nie jest to dobry samochód dla mnie, a do tego jest drogi więc na pierwsze auto to totalnie nie „to”! No i tak zaczęła się gigantyczna kłótnia, którą bankowo słyszeli nasi sąsiedzi. Szybko dodałam, że nie musi to być nowy ford prosto z salonu! Do tego moim głównym argumentem jest fakt, że mąż obiecał mi samochód jak tylko zrobię prawo jazdy. Bardzo długo broniłam się przed prawkiem, ponieważ tłumaczyłam wszystkim na około, że po prostu nie czuję się dobrze za kółkiem i nie chcę zrobić sobie lub komuś krzywdy. Moje tłumaczenia wszyscy wzięli za infantylne i dalej naciskali abym zrobiła prawo jazdy. Jednogłośnie stwierdzili (nawet mój tato), że przeważająca część początkujących kierowców tak ma i z czasem to minie, a ja poczuję się za kółkiem jak ryba w wodzie. Jednak mnie to nadal nie przekonywało. Decydującym argumentem była decyzja o zakupie samochodu. Jak tylko zrobię prawko wybierzemy dla mnie samochód. No i widać teraz to się już nie liczy bo ja wybrałam, a mąż marudzi! Postanowiłam przygotować się do następnej walki i poczytałam o moim wymarzonym, czerwonym Fordzie ST. Tym sposobem mój mąż nie będzie mógł mi powiedzieć, że wybrałam ten wóz tylko ze względu na wygląd i może uda mi się go przekonać ;).