Święta tuż tuż… :)

Właśnie skończyłam dekorować nasze mieszkanko :)! Piękna choinka ubrana, schody przystrojone, na oknach wiszą świąteczne kurtyny – lampki, a w piekarniku piecze się pierwsze świąteczne ciasto. Ach jak ja lubię klimat świąteczny :)!!! To dla mnie czas relaksu z rodzinką przy suto zastawionym stole. W tym roku Wigilię spędzamy u mojej mamy, która przygotuje większość dań świątecznych ale zaproponowałam jej, że mogę zrobić pierogi, łososia i może rybkę po grecku. Oczywiście bardzo się ucieszyła i natychmiast powiedziała, że w takim razie dorzuci mi jeszcze kilka potraw ;). Tak więc teraz czeka mnie już tylko gotowanie. W zasadzie to ucieszyłam się, że mogę coś przygotować na Wigilię bo czas w kuchni przed Świętami Bożego Narodzenia mnie relaksuje i odpręża. W tym roku na święta zjedzie się do nas trochę rodzinki więc musimy przygotować więcej potraw niż zazwyczaj. Podobnie sytuacja się ma z prezentami ale to na szczęście już ogarnęłyśmy wspólnie z mamą. Jutro mamy podjechać do salonu samochodowego z mamą, tatą i mężem, żebyśmy mogli zobaczyć samochody, które spodobały się mojej mamie. Mój mąż rozmawiał z dealerem forda i jeżeli wszystko się uda to może moja mama najdzie pod choinką swój nowy samochodzik :)! Przyznam, że trochę jej zazdroszczę bo sama zaczęłam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam wybierając mój mały Ka. Nowe mondeo jest znacznie bardziej ekskluzywne. Jak powiedział mój mąż, podobne do limuzyny. No ale ja chyba tak mam, że jak ktoś kupuje sobie coś nowego to ja też zawsze chcę to mieć ;).

Źródło ikony wpisu: flora2000.com

Nowy samochód dla mamy… ;)

Ten kto czytał mojego poprzedniego posta wie, że… moja mama zrobiła prawo jazdy i zdała za pierwszym razem!?! Jestem w szoku bo zrobiła to wszystko w tajemnicy i jak zadzwoniła do mnie dwa dni temu z nowiną to myślałam, że robi sobie ze mnie żarty. Od jakiegoś czasu bowiem, próbujemy z tatą i bratem przekonać mamę do zrobienia prawka, a tu proszę taka niespodzianka. Obiecałam mamie, że poczekam do niedzieli z nowiną, a do tej pory nikomu nic powiem ale byłam tak podekscytowana, że mój mąż natychmiast mnie przejrzał. Wczoraj postanowił zrobić listę prezentów na święta, którą robimy co roku i uparł się, że mojej mamie sprezentujemy kurs prawo jazdy! Jak tylko to usłyszałam to automatycznie zaczęłam się śmiać co zdziwiło mojego męża. Oczywiście kurs na prawo jazdy jest już w ogóle nie potrzebny bo mama jest już oficjalnym, świeżym kierowcą ;). Powiedziałam, że to bezsensu bo przecież ona jest uparta jak osioł 😉 i nie da rady jej przekonać i taki prezent to tylko wyrzucone pieniądze w błoto. Mąż jednak się uparł i powiedział, że możemy przecież dogadać się ze szkółką, że w razie odmowy prezentu, zwrócą nam pieniądze. Im bardziej on przekonywał tym bardziej mnie to bawiło aż w końcu nie wytrzymała i powiedziałam mu, że mamie nie jest już potrzebny kurs. Zdziwiony zapytał co oznacza „już” w moim stwierdzeniu więc powiedziałam, że mama zdała egzamin. Ach żałuję, że nie widzieliście jego miny hahahahahaa! Oczywiście był trochę zły, że mu nie powiedziałam ale zrozumiał, że była to prośba mamy. No i teraz czekamy z niecierpliwością już we dwójkę na niedzielny obiad i minę taty ;)! Dodatkowo, mama już przeglądała oferty salonów samochodowych i wybrała nowego forda mustanga haha! Ciekawe co na to biedny tato i jego portfel ;).

Źródło ikony wpisu: needforspeed.com

 

Niespodzianka :)!

Jeżeli ktoś śledzi mojego bloga to wie, że moja mama nie ma prawo jazdy i nie zamierza ich zrobić. Mój tato od jakiegoś czasu próbuje ją do tego przekonać tłumacząc, że będzie znacznie bardziej niezależna no i znajdzie dla siebie ciekawe zajęcie. Nie trudno się z nim nie zgodzić i przyłączyłam się do namawiania mamy na zostanie kierowcą ;). Sama kiedyś bardzo długo wzbraniałam się przed zrobieniem prawka ale w końcu proszenie i marudzenie wszystkich na około, zmusiło mnie do pójścia na kurs. Obecnie nie żałuję, a nawet jestem wdzięczna bo faktycznie, auto dało mi dużo swobody :). Starałam się to delikatnie wytłumaczyć mojej mamie ale niestety ona jest chyba jeszcze bardziej uparta niż ja ;). No i dlatego możecie sobie wyobrazić w jakim szoku byłam jak dzisiaj zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że właśnie zdała egzamin na… prawo jazdy!!! Na początku myślałam, że po prostu sobie ze mnie żartuje ale jej ton, powaga i radość w głosie mówiła sama za siebie. Mama faktycznie zdała prawko!!! Jakiś czas temu zapisała się na zajęcia z jogi i jak się dzisiaj okazało nie chodziła na jogę, a na kurs prawo jazdy. Oczywiście nikomu nie powiedziała bo nie chciała zapeszać, a sama też nie była pewna czy prowadzenie samochodu będzie na tyle przyjemne, że będzie chciała to zrobić. Natychmiast zapytałam skąd ten pomysł i kto ją przekonał na co ona, że w zasadzie to nikt bo myślała o tym już od momentu, kiedy ja zapisałam się na prawko. Nie pozostało mi nic innego jak jej pogratulować i umówić się na niedzielny obiad! Obiecała, że poczeka z nowiną do niedzieli abym mogła zobaczyć minę taty 😉 haha! Swoją drogą pamiętam, jak jej obiecał, że jak zrobi prawko to kupi jej nowiutki samochód – jaki tylko będzie chciała! Chyba czeka go niezły wydatek ;).

Źródło ikony wpisu: michigancriminallawyer-blog.com