Najmniej popularne samochody w Niemczech cz. I

Skoro podałam wam ranking najpopularniejszych samochodów w Niemczech to tym razem postanowiłam podać wam te najmniej popularne. Dzisiejszy ranking będzie odrobinę „liczniejszy”, ponieważ będzie zawierał aż 100 modeli!

Suzuki Kizashki – 101 egzemplarzy

Alpina D3 – 105 egzemplarzy

Citroen C8 – 105 egzemplarzy

Chevrolet Aveo – 109 egzemplarzy

Ferrari F12- 115 egzemplarzy

Opel Ampera – 117 egzemplarzy

Lexus GS – 118 egzemplarzy

Mitsubiski i-MiEV – 122 egzemplarzy

Subaru WRX – 122 egzemplarzy

Subaru BRZ – 123 egzemplarzy

Mercedes CL – 71 egzemplarzy

Alpina D5 Biturbo – 76 egzemplarzy

Morgan 4/4 – 81 egzemplarzy

Ferrari California – 94 egzemplarzy

Ssang Yong Rodius – 94 egzemplarzy

Lancia Delta – 96 egzemplarzy

Aston Martin V12 – 55 egzemplarzy

Lotus Exige – 56 egzemplarzy

Mercedes AMG GT – 57 egzemplarzy

Volvo C30 – 58 egzemplarzy

Aston Martin Vanquish – 61 egzemplarzy

Subaru Trezia – 62 egzemplarzy

Alpina B4 – 71 egzemplarzy

Aston martin DB9 – 41 egzemplarzy

Hyundai Coupe – 42 egzemplarzy

Infiniti M – 44 egzemplarzy

Lotus Elise – 46 egzemplarzy

Rolls-Royce Wraits – 48 egzemplarzy

Ferrari FF – 48 egzemplarzy

Seat Exeo – 40 egzemplarzy

Toyota Urban Cruiser – 39 egzemplarzy

Infiniti EX – 37 egzemplarzy

Citroen Nemo – 35 egzemplarzy

Lamborghini Gellardo – 34 egzemplarzy

Łada Granta – 34 egzemplarzy

Peugeot Ion – 33 egzemplarzy

Ranault Wind – 32 egzemplarzy

Citroen C-Zero- 32 egzemplarzy

To połowa najmniej popularnych samochodów kupionych i zarejestrowanych w Niemczech. Oczywiście najmniej popularny nie znaczy zły, ponieważ niektóre z wyżej wymienionych aut są kosmicznie drogie i to jest powodem małej popularności ;). Następnym razem kolejna część i tym razem najmniej popularne samochody!

Źródło ikony wpisu: commons.wikimedia.org

Obuwie kierowcy

Mój ostatni wpis dotyczył prowadzenia samochodu w szpilkach. Ci, którzy przeczytali wiedzą już, że uważam to za beznadziejnie głupi pomysł i w związku z tym, postanowiłam napisać kilka słów o odpowiednim obuwiu dla kierowcy. Wielu osobom wydaje się, że wygodne buty, które nosimy na co dzień to także idealne obuwie do prowadzenia samochodu. Oczywiście jest to totalna nieprawda, ponieważ ulubione buty na co dzień to jedno, a idealne buty dla kierowcy to drugie. No właśnie, a jak z tym jest dokładnie? Z tego co zdążyłam się zorientować to są trzy rodzaje obuwia, które są niewskazane podczas prowadzenia samochodu. Będą to wszelkiego rodzaju klapki, szpilki oraz buty z grubą podeszwą. Na pierwszy rzut weźmy takie klapki – japonki. Obuwie tego typu ma ruchomą podeszwę, która może zaklinować się pod pedałem lub najzwyczajniej w świecie może się ześliznąć ze stopy podczas wykonywaniu manewru. Myślę, ze nie muszę tłumaczyć co może się w takiej sytuacji zdarzyć… . Kolejne buty, które powinny być zakazane dla kierowców to szpilki. Niezależnie od tego co mówi o nich kobieta i jak bardzo są „wygodne” statystyki jasno pokazują, że jest to iluzja. Wysoki obcas bez problemu może się zakleszczyć albo spaść z pedału. Do tego siła nacisku stopy na pedał i jego rozłożenie jest inne niż w przypadku butów na płaskiej podeszwie. Skutki prowadzenia w takich butach mogą być również tragiczne. No i ostatni rodzaj obuwia, które może wydawać się w ogóle nieszkodliwe to buty na płaskiej ale grubej podeszwie – platformie. Takie obuwie na pierwszy rzut oka wydaje się dobre ale jest to tylko wrażenie. Gruba podeszwa buta ogranicza wyczucie siły nacisku na pedał co może skutkować zbyt ostrym i nagłym hamowaniem lub przyspieszeniem. Oczywiście grozi to spowodowaniem wypadku! Jest jeszcze jeden rodzaj obuwia, a w zasadzie jego brak, który jest niewskazany dla kierowcy! Oczywiście mam tu na myśli prowadzenie samochodu na… bosaka. Podeszwy naszych stóp nie są przyzwyczajone do ciągłego tarcia, które może w końcu spowodować silny ból! Mam nadzieję, że mój post pomoże niektórym podjąć słuszną decyzję ;).

Źródło ikony wpisu: roadroll.com

Cztery kółka :)

A tak w ogóle to co myślicie o samochodach? Ja w zasadzie bardzo długa miałam stosunek obojętny do czterech kółek. Traktowałam je jako środek lokomocji i w zasadzie nie zwracałam uwagi na model auta jakim akurat jadę. Jak już kiedyś wyjaśniałam, samochody osobowe w mojej rodzinie to była domena mężczyzn. Ja i moja mama od zawsze byłyśmy pasażerkami i nigdy nam to nie przeszkadzało. No właśnie – do czasu aż zostałam zmuszona do zrobienia prawo jazdy. Z początku moje podejście się nie zmieniło bo postanowiłam sobie, że nie będę jeździć bo tak naprawdę wcale tego nie chciałam więc im wszystkim pokażę… ;). Mój upór jednak bardzo szybko mnie opuścił jak tylko zobaczyłam co daje mi bycie kierowcą. W końcu poczułam się totalnie niezależna! Nie musiałam już prosić męża, taty czy brata, żeby mnie podwieźli na zakupy czy odebrali od koleżanki. Nagle zrozumiałam, że to czemu tak długo się przeciwstawiałam wcale nie jest takie złe i że mój opór był totalnie bezzasadny. Pomyślałam sobie nawet, że skoro ja potrafię to moja mama także więc zaczęłam ją namawiać na zrobienie prawka. O dziwo, mój tato stwierdził, że to bardzo dobry pomysł i podobnie jak mój mąż obiecał mamie, że jeżeli zrobi prawo jazdy to kupi jej taki samochód jaki tylko będzie chciała! Niestety moja mama jest jeszcze bardziej uparta ode mnie i powiedziała, że dla niej jest już za późno zresztą nie potrzebuje prawka bo teraz ma o jeszcze jednego kierowcę więcej (czyt. mnie) więc ten cały stres i zamieszanie nie ma sensu. Oczywiście nie odpuściłam mamie i dalej staram się ją przekonać. Może za jakiś czas mi się uda ;).

Źródło ikony wpisu: screencrush.com

Bezpieczne parkowanie

W co powinien być wyposażony samochód dla nowego, młodego i niedoświadczonego kierowcy? W czujnik parkowania :)! Mój mąż nie chciał czujnika w naszym nowym Fordzie Focusie ST ale w związku z tym, że będę czasem korzystać z tego pięknego samochodu mąż stwierdził, że faktycznie nie jest to głupi pomysł. Zresztą taki czujnik parkowania można wyłączyć w dowolnym momencie więc tym bardziej nie warto się zastanawiać nad jego zakupem. Czujnik parkowania to doskonały mechanizm, który bardzo ułatwi parkowanie takim osobom jak ja czyli mało doświadczonym kierowcom. Siedząc w samochodzie nie zawsze widzimy i jesteśmy świadomi zagrożeń jakie czychają na nas na zewnątrz. Nie mam tu na myśli wyłącznie słupków, betonowych ścian ale także zwierząt, a nawet ludzi! Młody kierowca nie ma jeszcze tego wyczucia i czasem pomimo kilkakrotnego sprawdzenia w lusterkach czy aby na pewno jest pusto okazuje się, że jednak tak nie było i mamy gotową stłuczkę, zarysowaną maskę albo znacznie gorszą sytuację. Dzięki czujnikom parkowania mamy ten komfort, że na pewno jest pusto i możemy śmiało na przykład cofać. Oczywiście czujniki parkowania nie mogę zastąpić naszej uwagi i absolutnie nie możemy polegać wyłącznie na nich! Czujnik parkowania ma za zadanie JEDYNIE wspomagać nasze umiejętności dobrego i spostrzegawczego kierowcy. Jest to jedynie mechanizm, który również może się zepsuć, zawiesić czy nagle wyłączyć. W razie kryzysowej sytuacji nikogo nie będzie obchodziło, że czujnik zawiódł, ponieważ to my i tylko my odpowiadamy za bezpieczeństwo na drodze!

Źródło ikony wpisu: autostyl.biz.pl

Ulubione samochody ;)

Osoby, które odwiedzają mojego bloga i czytają to co tutaj naskrobię wiedzą, że moimi ulubionymi samochodami są samochody Forda. Ciężko to wyjaśnić bo nie ma jakiejś konkretnej przyczyny dlatego akurat te samochody zawładnęły moim sercem ale tak właśnie zostało i dlatego piszę tu i będę pisała właśnie o Fordach. Oczywiście są inne marki samochodowe, które także bardzo mi się podobają ale są to bardzo, bardzo, bardzo drogie samochody więc wolę o nich zbyt dużo nie myśleć ;). To jest trochę tak jak z ciuchami, torebkami czy obuwiem. Są pewne strony internetowe czy ekskluzywne sklepy, które odwiedzam tylko i wyłącznie jak mam większą (znacznie większą) gotówkę na karcie ale po prostu mam wypchany portfel banknotami o nominale co najmniej 100 złotych ;). Dzięki temu unikam przykrych i smutnych sytuacji, że chciałabym coś mieć na co mnie po prostu w chwili obecnej nie stać. Tak też było kiedyś jak odwiedziłam jeden ze swoich ulubionych sklepów Max Marę. Akurat poszukiwałam płaszczyka na jesień i znalazłam tam takie cudeńko, że myślałam, że się rozpłynę jak go zobaczyłam! Oczywiście był mój rozmiar więc szczęśliwa poleciałam do przymierzalni. Płaszczyk leżał jak ulał i wyglądałam w nim bajecznie więc postanowiłam, że natychmiast go biorę. Niestety cena jaką podała mi pani ekspedientka była tak kosmiczna, że byłam zmuszona oddać płaszczyk i grzecznie opuścić sklep. Zdawałam sobie sprawę, że ceny w Max Marze nie są najniższe ale ten płaszcz był wyjątkowo drogi. No i jak nie trudno sobie wyobrazić, później już żaden płaszcz mi się nie spodobał więc niezadowolona i rozżalona wróciłam do domu. Analogicznie jest właśnie z samochodami ;). Samochody Forda są ekskluzywne i piękne, a do tego mnie na nie stać więc dlatego także jest to moja ulubiona marka :).

Źródło ikony wpisu: business-car.cz