Porozumienie :)

Dzisiaj nadszedł dzień na który bardzo długo czekałam. Mój mąż zgodził się na zakup upragnionego Forda Focusa ST, o którym już sporo pisałam na blogu. Długo walczyłam z mężem o ten samochód ale od kiedy zobaczył go na własne oczy w salonie nie musiałam już tak się starać. Samochód tak mu się spodobał, że sam zaczął intensywnie myśleć o jego zakupie. I tutaj właśnie pojawił się mały problem bo mąż zaczął myśleć o zakupie Forda ST ale nie z myślą o mnie, a o sobie. Oczywiście uznałam to za krzywdzące i niesprawiedliwe bo nie tak się umawialiśmy więc postanowiłam go uświadomić, że niezadowolona i zła żona to równocześnie mąż w potrzasku ;). Tłumaczenie zajęło mi kilka dobrych dni ale w końcu udało się i doszliśmy do porozumienia. Nasze porozumienie nie jest tym czego chciałam na początku ale lepsze to niż nic więc zgodziłam się z mężem na jego warunki. Postanowiliśmy, że kupimy nowe autko ale będzie to samochód męża. Ja otrzymam w spadku jego stary wóz. Na co dzień będę jeździć starym samochodem aby w ten sposób się doszkolić i nabrać doświadczenia, a dwa razy w tygodniu będę jeździć nowym Focusem ST. Pewnie się zastanawiacie jak mnie przekonał. Powiem tylko, że miał swój sposób, który czasem stosuje, a ja wtedy mięknę ;). A tak na poważnie to może faktycznie jest to słuszna decyzja. Niestety wczoraj wyjeżdżając z garażu zarysowałam stary samochód męża. On jest wrażliwy na tym punkcie więc trochę na mnie nakrzyczał. Prawdopodobnie gdyby to był nowy samochód, sytuacja by się nie zmieniła i teraz mielibyśmy piękne, prosto z salonu ale porysowane auto. Swoją drogą mój nowy-stary samochód powinien mieć więcej czujników!

Źródło ikony wpisu: findgreatlawyers.com

Ekonomiczne auta

Dzisiaj postanowiłam skupić się na nowym pojęciu w moim słowniku czyli na… ekonomicznych autach. Każdy chyba wie co oznacza słowo ekonomiczny więc tego nie zamierzam tłumaczyć ;). Co jednak oznacza pojęcie ekonomiczne auta. Pierwsza myśl jaka rzuca mi się do głowy, ekonomiczne auto to takie, które mało pali i ma w miarę tanie części. Mam tu na myśli auto nowe czyli takie prosto z salonu. Pomijam samochody używane, ponieważ rozpatruję tu wyłącznie auta z oryginalnymi częściami, bez usterek. Wydaje mi się, że trafnie to opisałam. A jak widzą to inni? Znalazłam kilka ciekawych artykułów, które opisują to pojęcie trochę bardziej szczegółowo, Przeczytałam kilka z nich i postanowiłam opisać to po swojemu ;). Na pierwszy rzut idzie kwestia paliwa. Niestety jak wszyscy wiedzą, paliwo ciągle drożeje i jest to jeden z wielu czynników, który dosyć skutecznie utrudnia kierowcom jazdę po mieście. Tutaj można by wspomnieć o benzynie, diesel czy o CNG. To ostatnie jest zdecydowanie najtańsze czyli najbardziej ekonomiczne ale niestety mało samochodów jest oryginalnie wyposażone w butlę, a do tego stacji gdzie można zatankować CNG jest tak mało, że nie warto nawet o tym wspominać. Z kolei samochód z silnikiem diesel to dobre, opłacalne wyjście jednak jak to jest z samochodami na benzynę? Czy są ekonomiczne? Otóż okazuje się, że są! Przed zakupem auta z silnikiem benzynowym polecam poszperać w internecie i poszukać rankingów czy specjalistycznych raportów, które przedstawiają spalanie samochodów z ostatniego roku. Liczy się średnie spalanie na 100 kilometrów. Istotna jest także emisja dwutlenku węgla. Nie będę podawać tutaj liczb, ponieważ wszystko zależy od klasy samochodu jakiego szukacie. Mogę wam jedynie powiedzieć, że z zebranych przeze mnie informacji, Ford całkiem ładnie wypadł :)! Kolejny plus dla Forda i krok bliżej do posiadania Focus ST :)!

Źródło ikony wpisu: superauto24.se.pl

Mój pierwszy wpis :) !

 

Cześć wszystkim!!!

Długo się zastanawiałam czy warto i czy będę miała wystarczająco dużo czasu na stworzenie i prowadzenie bloga. Obecnie chyba wszyscy zakładają blogi i traktują to jako dobrą zabawę więc w końcu także zdecydowałam się i ja. Tematem mojego bloga (jak zresztą wskazuje nazwa) będą… samochody! Dlaczego samochody? Od kiedy pamiętam samochody nie były moim obiektem zainteresowań. Tak, nie pomyliłam się ;). Feministki pewnie miałaby mi za złe, że używam takich stwierdzeń ale jestem typową kobiecą kobietą. Oznacza to, że uwielbiam gotować, chodzić godzinami po sklepach, przymierzać sukienki, malować się, czytać wzruszające romansidła i godzinami zachwycać się nad małymi kotkami. W moim świecie nigdy nie było miejsca na samochody. Samochód to pojazd, którym jeździ mój tato, brat i obecnie mój mąż. Ja jestem osobą, która od zawsze zajmowała miejsce pasażera i od zawsze była z tego bardzo zadowolona. Z czego to wynika? Ciężko mi to stwierdzić ale prawdopodobnie wyniosłam to z domu. Moja mama nie ma prawo jazdy i chyba nigdy nie chciała mieć. Mój tato jest osobą, która (jak to sam mówi) wozi nasze cztery litery. Jest osobą konkretną, silną i decyzyjną. Zawsze w sytuacjach kryzysu to on podejmował decyzję co należy zrobić. Mama oczywiście brała udział w dyskusji ale to do taty należało ostatnie słowo. To taki typowy patriarchat. Wszelkie naprawy w domu to także było dzieło taty. My z mamą zajęłyśmy się prowadzeniem domu. Przyznam, że nigdy mi to nie przeszkadzało. Od dziecka czułam w sobie silny instynkt kobiecej kobiety i nie czułam potrzeby zgłębiania tajników np. motoryzacji. To się jednak w końcu zmieniło. Mój mąż zaczął mnie intensywnie namawiać na zrobienie prawka. Broniłam się bardzo długo ale gdzieś tam w środku zaczęłam się zastanawiać czy aby nie ma racji. W dzisiejszych czasach prawo jazdy mają wszyscy. Posiadanie prawka to równoznaczne z byciem niezależnym, mobilnym czy dynamicznym. Ja też chciałam taka być. Jak to dzisiaj mówię – dorosłam do jeżdżenia samochodem. No właśnie, prawko zrobiłam (zdałam za drugim razem) ale co dalej? Nauka przepisów i zasad panujących na drodze nie była trudna ale za to sama specyfika pojazdu i ogarnięcie tego co jest w środku (tzn. pod maską) i na jakiej zasadzie to działa? Niestety dla mnie bardzo skomplikowane, zbyt skomplikowane. No i tak powstała myśl o stworzeniu bloga o samochodach z punktu widzenia kobiety, która NIC nie wie o autach. Postaram się przełożyć wszelkie informacje, które zdobędę na tzw. prostszy język. Prawdopodobnie będzie trochę chaotycznie ale wydaje mi się, że „swój zrozumie swego”. Wnikliwi na pewno się zastanawiają dlaczego w nazwie mojego bloga jest ford? Ano dlatego, że najbardziej podobają mi się samochody tej marki i mam nadzieję, że kiedyś sobie taki jeden sprezentuję ale o tym w następnym poście.