Szokujące prawo jazdy ;)

Jakiś czas temu pisałam wam o mojej mamie i że zrobiła nam wszystkim niespodziankę. Otóż w tajemnicy zapisała się na kurs prawo jazdy i obecnie jest już świeżo upieczonym kierowcą! Mnie powiedziała jako pierwszej osobie, a mojemu tacie przy niedzielnym, wspólnym obiedzie. Ach, żałuję, że nie wzięłam ze sobą kamery, żeby nagrać jak moja mama oznajmia tacie, że właśnie zdała prawo jazdy i trzeba jej teraz kupić nowy samochód ;)! Tata był w takim szoku, że wypadła mu z ręki łyżka i zachlapał sobie spodnie zupą. Ja nie mogłam wytrzymać i w końcu wybuchłam śmiechem. Podobnie mój mąż, który wiedział o prawku mamy ode mnie. Jak tylko tato ochłonął zaczął dopytywać dlaczego nic o tym nie wiedział bo przecież by pomógł mamie z nauką ale ona powiedziała, że właśnie między innymi dlatego. Zależało jej, żeby nikt się nie wtrącał do jej jazdy bo chciała zrobić to sama. No i się udało :). Teraz tylko pozostała ostatnia sprawa związana z jej prawkiem czyli nowy samochód. Tato obiecał jej, że jak zechce zrobić prawo jazdy i zda za pierwszym razem to kupi jej taki samochód jaki tylko będzie chciała. No i przyszedł ten czas, kiedy tato będzie musiał spełnić obietnicę. Byłam przekonana, że mama zażyczy sobie nowego mercedesa albo bmw ale ona powiedziała, że marzy jej się jakiś nie duży samochód, który ma bardzo dobry silnik. Oczywiście ja jako fanka fordów natychmiast zasugerowałam tacie wizytę w salonie forda. No i wyszło tak, że umówiliśmy się na kilka dni przed świętami. Podjedziemy wszyscy razem do salonu i obejrzymy nowe fordziki :).

Źródło ikony wpisu: signoutfitters.com

Walka o pięknego Forda ST!

Witajcie :)!

Mój pierwszy wpis mam już za sobą więc teraz już z górki ;)! Ostatnio opowiedziałam wam trochę o sobie i wspomniałam również o samochodach, które najbardziej mi się podobają czyli o… fordzikach :). Nie jestem znawczynią samochodów i podoba mi się także kilka modeli BMW czy Mercedsa ale są to samochody poza moim budżetem dlatego skupię się tych na moją kieszeń. Zdecydowanie najbardziej podoba mi się mały, dynamiczny i czerwony Ford ST. Tak wiem, kolor niby nie ma aż takiego znaczenia ale ja już zakomunikowałam mężowi, że jak Ford to tylko ST i tylko czerwony! Wiecie co zrobił mój mąż?! Popukał się w czoło i skrzywił usta w grymasie. Stwierdził, że nie jest to dobry samochód dla mnie, a do tego jest drogi więc na pierwsze auto to totalnie nie „to”! No i tak zaczęła się gigantyczna kłótnia, którą bankowo słyszeli nasi sąsiedzi. Szybko dodałam, że nie musi to być nowy ford prosto z salonu! Do tego moim głównym argumentem jest fakt, że mąż obiecał mi samochód jak tylko zrobię prawo jazdy. Bardzo długo broniłam się przed prawkiem, ponieważ tłumaczyłam wszystkim na około, że po prostu nie czuję się dobrze za kółkiem i nie chcę zrobić sobie lub komuś krzywdy. Moje tłumaczenia wszyscy wzięli za infantylne i dalej naciskali abym zrobiła prawo jazdy. Jednogłośnie stwierdzili (nawet mój tato), że przeważająca część początkujących kierowców tak ma i z czasem to minie, a ja poczuję się za kółkiem jak ryba w wodzie. Jednak mnie to nadal nie przekonywało. Decydującym argumentem była decyzja o zakupie samochodu. Jak tylko zrobię prawko wybierzemy dla mnie samochód. No i widać teraz to się już nie liczy bo ja wybrałam, a mąż marudzi! Postanowiłam przygotować się do następnej walki i poczytałam o moim wymarzonym, czerwonym Fordzie ST. Tym sposobem mój mąż nie będzie mógł mi powiedzieć, że wybrałam ten wóz tylko ze względu na wygląd i może uda mi się go przekonać ;).