Dlaczego chciałam zrobić prawo jazdy…

Nie miałam jeszcze okazji spokojnie porozmawiać z mężem o moim wymarzonym Fordzie Focusie ST dlatego postanowiłam dzisiaj opowiedzieć wam jak to było z moim prawkiem. W zasadzie to mało kto o tym wie (mój tato, mama i obecnie mój mąż) ale na prawo jazdy zapisałam się w wieku… 18 lat! Pisałam ostatnio, że dopiero niedawno zrobiłam prawko i że zdałam za drugim razem, co oczywiście jest prawdą ale nie powiedziałam wam, że moje pierwsze podejście do tematu czterech kółek było wiele lat temu. Pamiętam jak mój starszy brat zapisał się na prawo jazdy w wieku 17 lat. Strasznie męczył rodziców aby wyrazili zgodę. Nie rozumiałam o co tyle hałasu ale jak w wieku 18 lat dostał prawko i zaczął się tym chwalić przed dziewczynami natychmiast pojęłam dlaczego tak zależało mu na czasie ;). W szkole średniej dołączył do naszej klasy chłopak, w którym zabujałam się po uszy. Był wysoki, dobrze zbudowany i miał cudowne czarne oczy. Wiele razy próbowałam go zagadać ale niestety bez rezultatu. Trochę mnie to dziwiło bo do tej pory miałam duże powodzenie u płci przeciwnej więc jego obojętność na moje wdzięki była zdumiewająca. Już miałam zrezygnować z walki o jego zainteresowanie jak usłyszałam jego rozmowę z kolegami na holu. Opowiadał o jakiejś dziewczynie (w zasadzie to się nią zachwycał), którą zobaczył jak kręciła „bączki” na parkingu. Stwierdził, że nie ma nic piękniejszego jak śliczna i pewna siebie dziewczyna za kółkiem! To mi wystarczyło. Postanowiłam zrobić prawo jazdy tak szybko jak to było możliwe. Mój tato bardzo się zdziwił ale stwierdził, że skoro tak mi zależy to dlaczego nie. Przebrnęłam równe 18 godzin i powiedziałam sobie dość. Nawet instruktor stwierdził, że chyba powinnam się wstrzymać z robieniem prawo jazdy bo ewidentnie tego nie czuję. No i tak zrobiłam. Prowadzenie samochodu w połączeniu ze skupieniem się na drodze i pieszych było dla mnie zbyt trudne. Ze smutkiem stwierdziłam, że nie oczaruję Karola moimi powalającymi zdolnościami kierowcy rajdowego… . Prawdopodobnie nawet jakby udało mi się zrobić prawko to byłabym tragicznym i niedojrzałym kierowcą dlatego jak to się mówi „dobrze wyszło, że nie wyszło” ;).