Zdradliwa pogoda, a poślizg

Dzisiaj chciałabym podzielić się z wami przykrym doświadczeniem, które miało miejsce wczoraj. Trochę trudno mi o tym pisać bo to co się stało jest wynikiem mojej własnej głupoty o której tak często piszę tutaj na blogu więc najzwyczajniej w świecie jest mi wstyd. Chciałabym by ten post był przestrogą dla wszystkich kierowców choć wiem, że najlepiej człowiek uczy się na własnych błędach… .

Jak zwykle w poniedziałek, wyszłam z domu kilka minut po 6 by swobodnie, na luzie i bez pośpiechu, zdążyć do pracy. Zanim wyszłam z domu, sprawdziłam pogodę. Na termometrze jakieś 16 stopni i raczej deszczowo. Może nie padało mocno ale ulice mokre. Do samochodu wsiadłam jak zawsze, wypoczęta i pewna siebie. Włączyłam silnik, odpaliłam wycieraczki i ruszyłam. Pamiętam, że jak jechałam zdziwiłam się, że ulice są tak puste. Zazwyczaj o tej godzinie w poniedziałki na drodze jest duży ruch. Niestety w moim przypadku ta myśl okazała się zgubna. Zjechałam z estakady po czym delikatnie przyspieszyłam na prostej. Nie pamiętam z jaką prędkością jechałam ale prawdopodobnie było to około 50 km/h. Zobaczyłam jak lewym pasem jedzie samochód. Wolno, zbyt wolno i to jeszcze lewym. To były moje myśli. W związku z tym, że jechałam prawym pasem, postanowiłam go minąć co też zrobiłam. To było tuż przed wjazdem na most. Wyprzedziłam mężczyznę na prostej, delikatnie zwolniłam i wjechałam na most, który skręcał w prawo. Nie jestem pewna ile miałam na liczniku ale nie mogło to być więcej jak 50 – 60 km/h.

Niestety, swoją drogę do pracy zakończyłam na moście ale o tym napiszę następnym razem.

Źródło zdjęć: google.com

Leave a comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.